an online Instagram web viewer
  • my_invitro
    moje_in_vitro
    @my_invitro

Images by my_invitro

Halloween 🎃🎃🎃🎃🎃🎃🎃🎃🎃
#halloween #myson  #syneczek #mojsynek #mojewszystko
Urodziłam przez cesarskie cięcie i nie zamierzam się tego wstydzić. Nie godzę się na nazywanie mojego porodu "wydobycinami". Urodziłam tak jak było najbezpieczniej dla mnie i mojego dziecka. Nie jestem z tego powodu gorszą matką. 
Jestem jedną z tych twardzielek, które nawet nie brały pod uwagę cesarskiego cięcia. Byłam przekonana, że sobie poradzę naturalnie. Mam wysoki próg bólu, raczej nie mam tendencji do rozczulania się nad sobą i jestem dość ambitna. Nigdy nie miałam nic przeciwko cesarce, ale kompletnie nie rozważałam takiego rozwiązania dla siebie. Nie czytałam nawet artykułów o wyższości porodu naturalnego nad cc czy odwrotnie, bo w mojej świadomości nie było żadnego dylematu. Miałam rodzić naturalnie i już! Nie chciałam znieczulenia, ale akurat nie dlatego, że jestem aż taką bohaterką, ale dlatego, że sama myśl o wbijaniu czegoś w mój kręgosłup mnie paraliżowała. Za to marzył mi się poród w wodzie, relaksujące spacery po korytarzu i gra w milioneròw. Serio, byłam przekonana, że w czasie porodu będziemy z mężem odgadywać odpowiedzi na pytania z teleturnieju. 
Niestety było inaczej. Diametralnie inaczej. Było kompletnie inaczej. 
W niedzielę napadł mnie szał sprzątania. W poniedziałek zaczęły odchodzić mi wody. W sumie nie miałam większych wątpliwości co to jest. Wody były czyste, ja czułam się dobrze, więc bardzo powoli zaczęliśmy zbierać się do szpitala. Miałam nawet nadzieję, że po badaniach odeślą mnie jeszcze do domu. Na izbie przyjęć powiadomiono mnie, że to już właściwie poród i że do domu to wrócę już z dzieckiem. Na KTG było widać dość wyraźne skurcze, ale rozwarcia nie było wcale. Lekarka, która przyjmowała mnie na oddział powiadomiła, że jeśli nie zacznę rodzić sama to po 24h będą musieli zacząć wywoływać poród. Mnie to było obojętne, naturalnie czy z pomocą się zacznie, przecież i tak urodzę naturalnie. Co prawda, już wtedy padło słowo "cesarka", na wypadek gdyby nie było rozwarcia ale ja wciąż nie brałam tej opcji pod uwagę. Ponieważ przez całą noc nic się nie wydarzyło, rano podłączono mi kroplówkę z oksytocyną. No i się zaczęło. Zanim zdążyłam obudzić i ściągnąć męża do szpitala miałam już bardzo silne skurcze.  CD w komentarzu.
Urodziłam przez cesarskie cięcie i nie zamierzam się tego wstydzić. Nie godzę się na nazywanie mojego porodu "wydobycinami". Urodziłam tak jak było najbezpieczniej dla mnie i mojego dziecka. Nie jestem z tego powodu gorszą matką. Jestem jedną z tych twardzielek, które nawet nie brały pod uwagę cesarskiego cięcia. Byłam przekonana, że sobie poradzę naturalnie. Mam wysoki próg bólu, raczej nie mam tendencji do rozczulania się nad sobą i jestem dość ambitna. Nigdy nie miałam nic przeciwko cesarce, ale kompletnie nie rozważałam takiego rozwiązania dla siebie. Nie czytałam nawet artykułów o wyższości porodu naturalnego nad cc czy odwrotnie, bo w mojej świadomości nie było żadnego dylematu. Miałam rodzić naturalnie i już! Nie chciałam znieczulenia, ale akurat nie dlatego, że jestem aż taką bohaterką, ale dlatego, że sama myśl o wbijaniu czegoś w mój kręgosłup mnie paraliżowała. Za to marzył mi się poród w wodzie, relaksujące spacery po korytarzu i gra w milioneròw. Serio, byłam przekonana, że w czasie porodu będziemy z mężem odgadywać odpowiedzi na pytania z teleturnieju. Niestety było inaczej. Diametralnie inaczej. Było kompletnie inaczej. W niedzielę napadł mnie szał sprzątania. W poniedziałek zaczęły odchodzić mi wody. W sumie nie miałam większych wątpliwości co to jest. Wody były czyste, ja czułam się dobrze, więc bardzo powoli zaczęliśmy zbierać się do szpitala. Miałam nawet nadzieję, że po badaniach odeślą mnie jeszcze do domu. Na izbie przyjęć powiadomiono mnie, że to już właściwie poród i że do domu to wrócę już z dzieckiem. Na KTG było widać dość wyraźne skurcze, ale rozwarcia nie było wcale. Lekarka, która przyjmowała mnie na oddział powiadomiła, że jeśli nie zacznę rodzić sama to po 24h będą musieli zacząć wywoływać poród. Mnie to było obojętne, naturalnie czy z pomocą się zacznie, przecież i tak urodzę naturalnie. Co prawda, już wtedy padło słowo "cesarka", na wypadek gdyby nie było rozwarcia ale ja wciąż nie brałam tej opcji pod uwagę. Ponieważ przez całą noc nic się nie wydarzyło, rano podłączono mi kroplówkę z oksytocyną. No i się zaczęło. Zanim zdążyłam obudzić i ściągnąć męża do szpitala miałam już bardzo silne skurcze. CD w komentarzu.
Mam jego! Mam wszystko!
Mam jego! Mam wszystko!
Jako on szybko rośnie!  Mój mały chłopczyk jest coraz większy. -------------- #myson #miłość #macierzynstwo #mama #mojsynek #motherhood #instamama #dziecko #dzieckomarynarza #littlebatman #mylove #mojamiłość #mojswiat #mojewszystko
Nawiązując do mojego poprzedniego posta...
Chociaż nie wszystko zawsze jest idealne, to mogę śmiało napisać:
JESTEM TYM KIM CHCIAŁAM BYĆ, TU GDZIE CHCIAŁAM BYĆ, Z TYMI, Z KTÓRYMI ZAWSZE CHCIAŁAM BYĆ! 
Ten moment w życiu gdy uświadamiasz sobie, że szczęście to przestrzeń gdzieś między spełnionymi marzeniami a rzeczywistością.

#happiness #motherhood #beeinghappy #family #familytime #myboys #myeverything
Nawiązując do mojego poprzedniego posta... Chociaż nie wszystko zawsze jest idealne, to mogę śmiało napisać: JESTEM TYM KIM CHCIAŁAM BYĆ, TU GDZIE CHCIAŁAM BYĆ, Z TYMI, Z KTÓRYMI ZAWSZE CHCIAŁAM BYĆ! Ten moment w życiu gdy uświadamiasz sobie, że szczęście to przestrzeń gdzieś między spełnionymi marzeniami a rzeczywistością. #happiness  #motherhood  #beeinghappy  #family  #familytime  #myboys  #myeverything 
Dojrzałe macierzyństwo jest piękne. 
Czy faktycznie mogę mówić o "dojrzałym" macierzyństwie? Mam 35 lat. Już nie młoda ale jeszcze nie stara 😉. Samborka urodziłam na kilka dni przed swoimi 35 urodzinami. Wystarczyłoby kilka dni różnicy a medyczne byłabym "starą pierworòdką". Nie chcę wnikać w szczegóły ale wszystkie wiemy,  że szczególnie w ginekologii 35 rok życia jest dość "magiczny". Ja jednak zupełnie nie o tym. Nie chcę pisać o medycznych aspektach "dojrzałości". Chciałam podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat,  bądź co bądź, późnego macierzyństwa. Zapewne każdy wiek może być odpowiedni na zostanie matką i w każdej sytuacji można cieszyć się urokami macierzyństwa. 
Ja matką zostałam w najbardziej odpowiednim momencie MOJEGO życia. Decyzja o dziecku była absolutnie przemyślana i świadoma. Po wielu latach poszukiwań, kilku bardziej i mniej poważnych związkach,  w tym jednym małżeństwie, znalazłam człowieka, którego chciałam mieć na ojca dla moich dzieci. Dlaczego? Ten facet jest wyjątkowo odpowiedzialny i konsekwentny. Uwaga, tu padnie bardzo kontrowersjne stwierdzenie... Mam świadomość, że nawet gdybyśmy kiedyś nie żyli razem, on weźmie pełną odpowiedź za dziecko, nie będzie go nigdy wykorzystywać do jakiś rozgrywek i zawsze będzie się starał być dla niego dobrym ojcem. 
Moja osobista sytuacja emocjonalna, psychiczna a nawet fizyczna była absolutnie optymalna dla zostania matką. W życiu osiągnęłam już pewien rodzaj spokoju i świadomości siebie samej.
Dziś już wiem, że nie zrobię wielkiej kariery zawodowej chociaż swoją pracę lubię. Może gdybym miała dziecko wcześniej, brak zawrotnej kariery zwaliłabym na karb wczesnego macierzyństwa. Na szczęście dziś wiem, że tylko ja odpowiadam za to kim teraz jestem. 
Dodatkowe kilogramy, w moim przypadku, nie są pozostałością po ciąży a jedynie wynikiem zaniedbań znacznie wcześniej. Poza tym powiedzmy sobie szczerze, figury modelki to ja nigdy nie miałam i cokolwiek bym nie robiła to mieć jej nie będę. Mam krótkie nogi i typową sylwetkę gruszki. Co wcale nie przeszkadza mi lubić swoje ciało, mimo jego niedoskonałości.
Na moje macierzyństwo przygotowana bylam też finansowo i organizacyjnie. 
CD w komentarzu.
Dojrzałe macierzyństwo jest piękne. Czy faktycznie mogę mówić o "dojrzałym" macierzyństwie? Mam 35 lat. Już nie młoda ale jeszcze nie stara 😉. Samborka urodziłam na kilka dni przed swoimi 35 urodzinami. Wystarczyłoby kilka dni różnicy a medyczne byłabym "starą pierworòdką". Nie chcę wnikać w szczegóły ale wszystkie wiemy, że szczególnie w ginekologii 35 rok życia jest dość "magiczny". Ja jednak zupełnie nie o tym. Nie chcę pisać o medycznych aspektach "dojrzałości". Chciałam podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat, bądź co bądź, późnego macierzyństwa. Zapewne każdy wiek może być odpowiedni na zostanie matką i w każdej sytuacji można cieszyć się urokami macierzyństwa. Ja matką zostałam w najbardziej odpowiednim momencie MOJEGO życia. Decyzja o dziecku była absolutnie przemyślana i świadoma. Po wielu latach poszukiwań, kilku bardziej i mniej poważnych związkach, w tym jednym małżeństwie, znalazłam człowieka, którego chciałam mieć na ojca dla moich dzieci. Dlaczego? Ten facet jest wyjątkowo odpowiedzialny i konsekwentny. Uwaga, tu padnie bardzo kontrowersjne stwierdzenie... Mam świadomość, że nawet gdybyśmy kiedyś nie żyli razem, on weźmie pełną odpowiedź za dziecko, nie będzie go nigdy wykorzystywać do jakiś rozgrywek i zawsze będzie się starał być dla niego dobrym ojcem. Moja osobista sytuacja emocjonalna, psychiczna a nawet fizyczna była absolutnie optymalna dla zostania matką. W życiu osiągnęłam już pewien rodzaj spokoju i świadomości siebie samej. Dziś już wiem, że nie zrobię wielkiej kariery zawodowej chociaż swoją pracę lubię. Może gdybym miała dziecko wcześniej, brak zawrotnej kariery zwaliłabym na karb wczesnego macierzyństwa. Na szczęście dziś wiem, że tylko ja odpowiadam za to kim teraz jestem. Dodatkowe kilogramy, w moim przypadku, nie są pozostałością po ciąży a jedynie wynikiem zaniedbań znacznie wcześniej. Poza tym powiedzmy sobie szczerze, figury modelki to ja nigdy nie miałam i cokolwiek bym nie robiła to mieć jej nie będę. Mam krótkie nogi i typową sylwetkę gruszki. Co wcale nie przeszkadza mi lubić swoje ciało, mimo jego niedoskonałości. Na moje macierzyństwo przygotowana bylam też finansowo i organizacyjnie. CD w komentarzu.
Samborek. 
Moja radość i sens życia. 
Cudownie być jego mamą. 
#instamama #syn #synusmamusi #miłość #radość #baby #babyboy
Chwilo trwaj! 
Tak słodko, cicho i spokojnie mija nam czas. Karmienie piersią jest cudownie. Bliskość, intymność i wzajemnie ciepło są bezcenne. 
Uwielbiam to zdjęcie bo pokazuje najpiękniejszą stronę macierzyństwa. 
#karmieniepiersią #breastfeeding #milkyway #mama #syn #synusmamusi #myson #myeverything
Dzień taty. 
Tatuś zakochany w Samborku po uszy.  Niestety swój pierwszy dzień ojca spędza daleko od dziecka i rodziny.  Równo tydzień temu wyszedł do pracy i wróci dopiero pod koniec lipca. Taki marynarski los. Teraz gdy nasz syn jest na świecie rozłąka jest jeszcze trudniejsza. Czy ja już wspominałam jak bardzo nie lubię jego pracy...? #dzientaty #dzienojca #sailor #marynarz #zonamarynarza #synmarynarza #dzieckomarynarza #sailorwife
Dzień taty. Tatuś zakochany w Samborku po uszy. Niestety swój pierwszy dzień ojca spędza daleko od dziecka i rodziny. Równo tydzień temu wyszedł do pracy i wróci dopiero pod koniec lipca. Taki marynarski los. Teraz gdy nasz syn jest na świecie rozłąka jest jeszcze trudniejsza. Czy ja już wspominałam jak bardzo nie lubię jego pracy...? #dzientaty  #dzienojca  #sailor  #marynarz  #zonamarynarza  #synmarynarza  #dzieckomarynarza  #sailorwife 
Ciąża to był cudowny czas.  Cieszę się, że zdecydowałam się na sesję ciążową, to wspaniała pamiątka tych niezapomnianych chwil gdy czekaliśmy na ciebie nasz synu. 
Dziękujemy za piękne zdjęcia @muustudio
#ciąża #pregnant #waitingfor #baby #photography #sesjaciazowa #muustudio
Wczoraj Samborek świętował swój pierwszy tydzień na świecie. 
Chcieliśmy wszystkim bardzo podziękować za gratulacje, ciepłe słowa i miłe życzenia. Niestety  nie jestem w stanie odpowiedzieć na każdy komentarz pod poprzednim postem. Jesteśmy tak szczęśliwi ale też wciąż oszołomieni nowa sytuacją, że zwyczajnie brakuje mi czasu na IG (...w gruncie rzeczy to chyba pozytywny objaw ;)) Odpowiadając na wszystkie  zapytania dotyczące zdrowia i samopoczucia, pisze, że mamy się znakomicie. Samborek rośnie zdrowo na mamy cycu, mama goi się po cesarce znakomicie a tata dzielnie się nami opiekuje. 
PS. To nie jest zdjęcie do konkursu na "calineczkę roku ", to jest ważenie dziecka- wersja domowa... Tzn. włożyliśmy dziecko w kocyku do miski i umieściliśmy na wadze kuchennej.
Wczoraj Samborek świętował swój pierwszy tydzień na świecie. Chcieliśmy wszystkim bardzo podziękować za gratulacje, ciepłe słowa i miłe życzenia. Niestety nie jestem w stanie odpowiedzieć na każdy komentarz pod poprzednim postem. Jesteśmy tak szczęśliwi ale też wciąż oszołomieni nowa sytuacją, że zwyczajnie brakuje mi czasu na IG (...w gruncie rzeczy to chyba pozytywny objaw ;)) Odpowiadając na wszystkie zapytania dotyczące zdrowia i samopoczucia, pisze, że mamy się znakomicie. Samborek rośnie zdrowo na mamy cycu, mama goi się po cesarce znakomicie a tata dzielnie się nami opiekuje. PS. To nie jest zdjęcie do konkursu na "calineczkę roku ", to jest ważenie dziecka- wersja domowa... Tzn. włożyliśmy dziecko w kocyku do miski i umieściliśmy na wadze kuchennej.
Już z nami jest! 
05.06.18
Samborek,  2800g,  51cm
Niezliczone pokłady szczęścia. 
W poniedziałek odeszły wody.  We wtorek padła decyzja o wywołaniu porodu.  Niestety oksytocyna działa dobrze jeśli jest już rozwarcie. W naszym przypadku po 4h walki siłami natrury (po wywołaniu oksytocyna) , skurcze  miałam co pół minuty a rozwarcie na pół opuszka. Zapadła decyzja o cesarskim cięciu. 
05.06 o 11:45 przyszedł na świat  Samborek.  Trochę  zmęczony 24 godzinnym brakiem wód i 4 godzinną walką, gdzie skurcze pchały go do zamkniętego kanału rodnego. Po tej przygodzie został mu na szczęście tylko niewielki krwiak na główce. 
Za to synuś mój ślicznie je z cycka, jest bardzo grzeczny i spokojny i robi takie słodkie minki. 
Cudowne uczucie być mamą.
Już z nami jest! 05.06.18 Samborek, 2800g, 51cm Niezliczone pokłady szczęścia. W poniedziałek odeszły wody. We wtorek padła decyzja o wywołaniu porodu. Niestety oksytocyna działa dobrze jeśli jest już rozwarcie. W naszym przypadku po 4h walki siłami natrury (po wywołaniu oksytocyna) , skurcze miałam co pół minuty a rozwarcie na pół opuszka. Zapadła decyzja o cesarskim cięciu. 05.06 o 11:45 przyszedł na świat Samborek. Trochę zmęczony 24 godzinnym brakiem wód i 4 godzinną walką, gdzie skurcze pchały go do zamkniętego kanału rodnego. Po tej przygodzie został mu na szczęście tylko niewielki krwiak na główce. Za to synuś mój ślicznie je z cycka, jest bardzo grzeczny i spokojny i robi takie słodkie minki. Cudowne uczucie być mamą.
Dzień dziecka! Każdy był  kiedyś  dzieckiem! Ja również! 
#dziendziecka
#dzieciństwo #childhood #ja #me #littleme
9 dni do planowanego porodu...albo 12 dni. Dotychczas liczyliśmy datę 09.06 jako ta właściwą z badań prenatalnych, z ostatniej miesiączki data 12.06. niby tylko 3 dni różnicy ale dla mnie to sporo czasu. Na wczorajszej wizycie usłyszałam, że na chwilę obecną zupełnie nic nie przepowiadania porodu. Póki co szyjka zamknięta, długa, dziecko wysoko, łożysko zaczyna się powoli zwapniać ale przepływu są wciąż prawidłowe. Czekam.
9 dni do planowanego porodu...albo 12 dni. Dotychczas liczyliśmy datę 09.06 jako ta właściwą z badań prenatalnych, z ostatniej miesiączki data 12.06. niby tylko 3 dni różnicy ale dla mnie to sporo czasu. Na wczorajszej wizycie usłyszałam, że na chwilę obecną zupełnie nic nie przepowiadania porodu. Póki co szyjka zamknięta, długa, dziecko wysoko, łożysko zaczyna się powoli zwapniać ale przepływu są wciąż prawidłowe. Czekam.
Jesteśmy gotowi!!!
✓Wózek dziś odebrany, teraz wietrzy się na balkonie. ✓Ubranka wyprane, wyprasowane, złożone.
✓Własnoręcznie wykonane litery składające się w imię, gotowe.
Jesteśmy gotowi!!! ✓Wózek dziś odebrany, teraz wietrzy się na balkonie. ✓Ubranka wyprane, wyprasowane, złożone. ✓Własnoręcznie wykonane litery składające się w imię, gotowe.
37 tydzień ciąży, tylko 26 dni do końca! Kiedy to minęło? Jak to się stało? Czasem mam wrażenie, że to jest sen. Ciągle niedowierzam, że to się dzieje. 
Dopiero wysyłałam przyszłemu tacie pierwsze zdjęcie z USG z opisem a już za 3tyg zobaczymy nasze szczęście na żywo. Chyba będę tęsknić za brzuszkiem. Mimo, że moja ciąża nie przebiegała książkowo, ja cały czas jej trwania czułam się bardzo dobrze. Chyba głównie dlatego, że jestem niezwykle szczęśliwa. 
Dziś wraca do domu mój marynarz. Od dziś będziemy w komplecie. 
Synku czekamy na Ciebie po drugiej stronie brzucha. ❤❤❤ 💞Love is in the air. 💞💖
37 tydzień ciąży, tylko 26 dni do końca! Kiedy to minęło? Jak to się stało? Czasem mam wrażenie, że to jest sen. Ciągle niedowierzam, że to się dzieje. Dopiero wysyłałam przyszłemu tacie pierwsze zdjęcie z USG z opisem a już za 3tyg zobaczymy nasze szczęście na żywo. Chyba będę tęsknić za brzuszkiem. Mimo, że moja ciąża nie przebiegała książkowo, ja cały czas jej trwania czułam się bardzo dobrze. Chyba głównie dlatego, że jestem niezwykle szczęśliwa. Dziś wraca do domu mój marynarz. Od dziś będziemy w komplecie. Synku czekamy na Ciebie po drugiej stronie brzucha. ❤❤❤ 💞Love is in the air. 💞💖